Rozdział 1 , Rozdział 2, Rozdział 3, Rozdział 4, Rozdział 5,
Rozdział 6, Rozdział 7 : czę¶ć 1, Rozdział 7 : czę¶ć 2, Rozdział 8, Rozdział 9, Rozdział 10, Rozdział 11, Rozdział 12, Rozdział 13, Rozdział 14, Rozdział 15, Rozdział 16

14:28:45 2005-08-06

Nowa strona - nowe życie??
Tak jak pisałam poniżej bodajże... ten blog nie żyje.. niestety. Forma bloga trochę ograniczała moje możliwość, stad też powstałą strona, mój skarb, który zastąpił mi ( i mam nadzieję, ze Wam z czasem też) bloga.

www.Severus-Snape.tk

Chciałabym jednocześnie Wam powiedzieć także, że ta strona to kontynuacja bloga. Nie straciła swojego prywatnego i intymnego klimatu bloga, ale jest czymś więcej dla mnie.

Dlategoteż przepraszam Was bardzo, za to, ze tak długo czekałam z podaniem adresu tej strony, ale dopiero niedawno uzyskała ona taką formę jak dziś.

Dziękuję Wam.. za wszystko

Całuje serdecznie
kidoo

skomentuj (1)

18:26:22 2005-02-16

Tymczasowo koniec z tym blogiem
Tak tak, niestety.. mam zakaz wchodzenia na blogi, gdyz szkodzi to mojemu komputerowi :( ...
Więc zakładam stronę... jej adres roześlę wszystkim w liście mailingowej, także zapraszam do subskrypcji.
Mam nadzieję, że dalej będziecie czytać moje opowiadania, pomimo utrudniej,
pozdrawiam
kid-of-darkness

skomentuj (6)

21:42:05 2005-02-03

Z przeprosinami za długą nieobecność :)
Problemy zdrowotne pozbawiły mnie możliwości pisania kolejnych części..niestety. Ale teraz biorę sie juz ostro do roboty. :)

Harry i Ron jak codzień zeszli na rano do kuchni. Wiedzieli, że w gabinecie ma miejsce jakieś super-ważne-spotkanie-którego-nic-nie-może-zakłócić, więc starali się być jak najciszej. Usiedli przy stole i Ron z miną potępieńca zaczął szykować im śniadanie. Młody Weasley ochłonął już trochę, po tym, jak rodzice przedstawili mu jego "siostrę". Jednak zdawał się posępny i odrobinę zagubiony w całej sytuacji. Równocześnie Harry, chcąc pomóc przyjacielowi, jeszcze pogarszał sprawę swoją natarczywością, czego nie omieszkała wytknąć mu Hermiona. Dlategoteż w pomieszczeniu panowała głucha cisza. Właściwie nie. Z małego pokoju na końcu korytarza usłyszeć można było podniesione głosy "dorosłych" debatujących na temat tego, co ich dotyczy najbardziej, a jednocześnie informacje dotyczące sytuacji, jeśli jakowe sie pojawiały, to były sporadyczne, cząstkowe i niepewne w swej autentyczności. Jednak dużo zmieniło sie dla Harry'ego na lepsze. W końcu Syriusz oficjalnie mógł się nim opiekować i ma rodzinę o której marzył. Ale życie w Norze to nie sielanka. Czuć wokół napięcie wytworzone jakimś nieuzasadnionym poddenerwowaniem.
Drzwi na końcu korytarza rozwarły sie i zatrzasnęły szybko z hukiem. Chłopcy zobaczyli tylko dwie osoby wychodzące szybko z sali. Potem wszystko sie uspokoiło. Ron opadł na krzesło.
- Dzieje się coś dziwnego... - Harry spojrzał na przyjaciela, który w zamyśleniu dukał kolejne słowa. - Oni nigdy sie tak nie zachowywali. Czuje, że cos jest nie tak.
- Myślisz, ze ukrywaliby przed nami coś naprawdę ważnego?
- Posłuchaj, Fred i George o czymś wiedzą i nie chcą mi za nic powiedzieć, w czym rzecz.
- Ale dobrze wiesz, że oni uwielbiają robić nas w konia.
- Stary, mówię Ci, to nie są żarty, cos tutaj się święci. Hermiona też coś mruczała pod nosem, oczywiście, nic zrozumiałego. - mówił Ron stojac przy oknie. Nagle zamilkł i z całą uwagą wlepił wzrok w szybę. Harry widząc to przysunął sie blizej przyjaciela.
- Czy to nie jest Twoja ...
- Taaaa..... - Ron miał minę co najmniej otępiałą.
- To znaczy że Twoja siostra i... i... Snape!!??!!
- Nawet tak nie żartuj, poprostu rozmawiają... chyba
Chwila ciszy.
Głuchy wybuch śmiechu.
- Aż nim obróciło.
- Faktycznie, macie sie z czego śmiać.
- Ginny, a co TY tutaj robisz??
- Niezapominaj się Ron, że ja tutaj też mieszkam. Poprost zeszłam z sypialni na górze, chyba tyle jeszcze mogę?
- Przestańcie sie kłócić. Boże, Ron jesteś załosny...
- Nie wiem, o co ona ma do mne pretensje?
- To nasza siostra, a Ty szczerzysz sie z nie wiem czego.
- Ty tak łatwo sie przyzwyczaiłaś do naszej nowej siostry? Bo ja jakoś nie i wybacz, ale to dla mnie obca osoba. I mam dosć traktowania jej jak nadtłuczonego jajka!! Rozumiesz?

- Teraz rozumiem. - odezwał sie cichy kobiecy głos. Z oczu Jenny spływały cicho łzy,gdy przemówila odczuli dziwne drgania głosu. - Tak, Ron, to jest żałosne, masz sie z czego śmiać. Wszyscy macie!! Komedia!! Macie mnie za wariatkę? Myślicie, że nie widzę, jak tutaj na mnie patrzycie? Jak na obcą, jak na zdrajcę. Ty, Twoi bracia, wszyscy! Dlaczego? Tylko dlatego, ze chciałam być szczęśliwa z Waszym profesorem? Tak dużo? - głos sie załamywał, a z oczu spływały coraz większe łzy. Wpatrzyła sie w oczy Rona, swoim przenikliwym spojrzeniem, odwróciła sie na pięcie i wyszła szybkim krokiem z domu trzaskając drewnianymi drzwiami. Wiedziała dokad idzie.
Nad wodą rosły drzewa i płakały z nią, a woda zmyła cierpienie, chociaż ukoić nie chciał go nikt.

skomentuj (6)

22:15:24 2005-01-08

Moja historia...
Widoków na nowy rozdział nie widać, niestety póki co. Ostatni tydzień był kompletnie pozbawiony weny twórczej czy też ( co bardziej istotne czasu). Ale zauważyłam, że jest coś istotnego, co powinnam tutaj napisać. Otóż, pewnie ma miejsce przekonanie, że to jeden z dziecinnych blogów internetowych. Ech.. no i znów po części prawda, bo z pewnoscią nie można ominąć pewnej dozy śmieszności czytajac każdą część opwiadania, ale z drugiej strony, nigdy nie oceniaj człowieka którego nie znasz.
Więc, przydałąby się odpowiedź, dlaczego piszę.
Myślę, że to proste. Każdy ma swojego Severusa Snape'a, który jest jednocześnie najwiekszym przyjacielem i wrogiem. Śmieszne? Nie sądzę. Gdzie on jest? W środku, w innym człowieku.. gdziekolwiek. Bo domeną Severusa jest to, że nie potrafisz go określić w dwóch zdaniach. Nie umiesz powiedzieć : on jest zły lub dobry. Nie znasz go. Ja znalazłam swojgo Severusa, gdzieś daleko w przestrzeni. Był taki jak on, zadawał cierpienie i radość jednocześnie. Masochizm rozwinięty, celowy. Chyba powinien się tutaj wedrzej psycholog. Ale on odszedł, a niedługo to trwało i zapomniał. To nie były gówniane szczeniackie podchody. To było coś na co sie czeka. I wtedy własnie został mi tylko ten Severus we mnie i on podtrzymuje mnie przy życiu. Bo teraz tylko ja siebie zaskakuje, tylko ja potrafię nie poznać się na sobie do takiego stopnia.
A opowiadanie, tak jak ja, zyje własnym życiem. Dlatego nie wiem, co się stanie z Jenny, Severusem, Selene czy kimkolwiek innym. Nie mogę Wam powiedzieć niczego co nie mogłoby się zmienić. Sama chciałabym żeby Severus był szczęśliwy, ale czy mój wewnętrzny Severus będzie? Jeden on wie.

skomentuj (3)

19:24:32 2004-12-25

staram sie spłodzić kolejną część :) nie wiem, co mi z tego wyjdzie, jak chcesz to wejdź i poczytaj
- Pan Snape w końcu zaczszycił nas swoją obecnością - głos Moddy'ego zabrzmiał w tym momencie obleśnie - Długo musieliśmy czekać na ten zaszczyt.
- Jeśli mogę zauważyć, nie kwapiliście się także z zaproszeniem mnei wcześniej. Wręcz mogę stwierdzić, że czułem się odrzucony, nie mogąc osłaniać pańskiego tyłka i narażać własnej głowy, podczas gdy pan zasiada sobie przy stole i obżera się przepysznymi obiadkami, panie Moody. - odrzekł mężczyzna siadajac.
- Jak śmiesz, szczeniaku! - na twarzy Alastora zakwitł krwistoczerwony rumieniec złości
- Może przejdziemy do meritum dzisiejszego spotkania, zamiast licytować się na całym forum. - odezwał się zniecierpliiony głos kobiety.
Odezwały się pomruki poparcia i mężczyźni, chcąc niechcąc musieli sie uciszyć.


- Severus, nie...
- Ale..
- Ale co? Co chcesz mi powiedzieć, ze będzie w porządku, że nie będziesz wojować z całym Bractwem nigdy więcej, ze się uspokoisz, ze nie będziesz sie zachowywał jak furiat, że wszystko się zmieni. Mam czekać spokojnie aż mnie uderzysz, kiedy będziesz pijany, albo nei będziesz potrafił zapanować nad sobą? Jak tak nie chcę panie Snape, proszę sobie to zapamiętać i puścić w tej chwili moje ramię, bo chciałabym już wejść do domu, a z tego co wiem, potrafi pan sam dojść do własnego samochodu.
- Ale, poczekaj. Jenny nie rób scen, daj do sobie coś wytłumaczyć. - przysunał ją bliżej siebie - Pamiętasz, co mówiłem w tamten wieczór i Ty mówiłaś to samo, więc jak teraz...dlaczego mi to robisz. Ja Cię kocham Jenny. -
Severus poczuł mocne uderzenie w okolice lewego policzka, co natychmiastowo odrzuciło go od dziewczyny.
- Skoro tak uważasz pani Weasley, niech tak będzie.
Szybkim krokiem oddalił się w stronę samochodu i z piskiem opon wystartował ze słonecznego podwórka Nory. Nie wiedział, że za parę minut, gdzieś w cieniu gruszy, najdroższa mu osoba, będzie trwonić gorzkie łzy.

skomentuj (11)





Księga Gości
zobacz...wpisz się
{br}
Chcesz być powiadamiany o wszystkich nowościach na stronie?
Wpisz się do listy mailingowej!

moi przyjaciele....
Ocena jest cenna
OCENY FF Pierwsza taka ocena w internecie ... warto spróbować... zobaczcie co powiedzieli o mnie ;)
Natalis dragon
Pięknie.. :)
krople-nadziei- ocena bloga
Rickmaniac
Severus Snape.blog.pl
Madam X Nie byłes tam jeszcze?? No cos Ty!!??!! :-)
Polgara
biskaa
Severus Snape
Zgub oczy w bordowym gorsecie
Zamknięci w murach Hogwartu
Salem.blog
Etam;)
Jean Grey
Drowka;)
Bloody pride
Joanne Malfoy
Ravenclaw
Mysza

Ego.....
Miss snape
Moje drugie ja.....